We wtorek, 5 grudnia 2017 roku, dokładnie w dniu 150. urodzin Józefa Piłsudskiego, w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 im. Mikołaja Kopernika w Siedlcach odbyła się wyjątkowa uroczystość pod hasłem:


Urodziny Marszałka w siedleckim „Ekonomiku”


    Jubileusz stanowił podsumowanie obchodów Roku Józefa Piłsudskiego oraz inaugurację wieloaspektowego projektu edukacyjnego

100 lat niepodległej Polski


     Patronami honorowymi projektu są m. in. Siedleckie Towarzystwo Naukowe oraz Muzeum Regionalne w Siedlcach.

     Sławomir Kordaczuk
, wicedyrektor Muzeum i członek zarządu STN, przedstawił prezentację multimedialną nt.


Marszałek Polski Józef Piłsudski w Siedlcach i o Siedlcach

    Referent przypomniał o udokumentowanych wizytach w Siedlcach tytułowej postaci, mówił o podróżach Piłsudskiego przez Siedlce na front wojny polsko-ukraińskiej w 1919 roku i polsko-sowieckiej w roku 1920. Wspomniał też o udekorowaniu chorągwi 22 Pułku Piechoty Orderem Wojennym Virtuti Militari za walkę żołnierzy z Podlasia na pińskich błotach i wręczeniu sztandaru temu pułkowi w Siedlcach 3 listopada 1922 roku.

    Marszałek z wielką atencją wyrażał się o zasługach bojowych mieszkańców Podlasia i Siedlec. Ostatni raz odwiedził Siedlce w czerwcu 1932 roku. Zapewne widział wówczas pomnik Niepodległości, który siedlczanie zaczęli wznosić ku Jego czci 15 października 1930 roku, a niecały miesiąc później, 11 listopada, uroczyście odsłonili.

    Obecnie pomnik ów, w nieco zmienionym kształcie, stoi przed budynkiem Urzędu Miasta Siedlce.

    Siedlczanie dają wyraz swej pamięci o jednym z twórców Polski Niepodległej w wielu formach. Muzeum Regionalne w Siedlcach oraz Siedlecki Klub Kolekcjonerów wydawały pocztówki, przypominające wizyty Marszałka w Siedlcach i wizerunki pomnika Niepodległości. Najnowszą inicjatywą podjętą przez społeczeństwo siedleckie było ufundowanie tablicy pamiątkowej na 150. rocznicę urodzin Józefa Piłsudskiego, odsłoniętą na ścianie dawnego Banku Polskiego 3 grudnia br.

    Grupa utalentowanych wokalnie, muzycznie i teatralnie uczniów sprawiła obecnym na sali słuchaczom i widzom prawdziwą ucztę duchową w postaci przedstawienia:

Józef Piłsudski – człowiek niezwykły


    Dopełnieniem części artystycznej i jednocześnie podsumowaniem kilkugodzinnej uroczystości był koncert pieśni patriotycznych.

    Szczególne słowa uznania oraz podziękowania za perfekcyjne koordynowanie całości obchodów jubileuszowych należą się pomysłodawczyni przedsięwzięcia – polonistce i wicedyrektor ZSP nr 2 w Siedlcach, pani Barbarze Adamiak.


Sławomir Kordaczuk, Violletta Machnicka




Autorzy zdjęć: Sławomir Kordaczuk, Violetta Machnicka


Gniazdo 1


Gniazdo 2


Gniazdo 3










janow1



Roman Petrynik, Piotr Strzałkowski
, Opowieści o dawnym Janowie, Grupa „Arche”, Warszawa 2017, ss. 417.
ISBN 978-83-9437-29-58.


Pamiętam zapach nafty i palącej się lampy naftowej. W części kuchni było klepisko, choć dom był porządny, zbudowany kiedyś przez braci do wspólnego zamieszkania.
Pamiętam zapach i smak świeżego mleka. Słodki zapach starej szafy w pokoju, gdy otwierało się jej drzwiczki.
Pamiętam zapach wieczoru w domu na Konopnickiej, od strony ogrodu, odgrodzony barierą światła. Za mną była jasność bijąca z wnętrza i odgłos tykającego zegara, przede mną letnia czerń, z której odzywało się cykanie świerszczy. Obok stał w milczeniu pogrążony w myślach ojciec, migotał ognik jego papierosa.

Fragment tekstu autorstwa Piotra Strzałkowskiego.



Kilka lat temu nadarzyła się sposobność obejrzenia starych zdjęć z Janowa Podlaskiego, z którego pochodziła moja rodzina. Przeglądając je, odkrywałem na nich bliskie osoby: oto dziadek biorący udział w jakiejś uroczystości przed drugą wojną światową, oto matka z koleżankami w szkole, ojciec na podwórku u sąsiada, oto stryj w harcerskim mundurku... Poczułem jakby postacie uwiecznione na odbitkach, osoby, z których większość już nie żyje, wróciły do mnie na chwilę raz jeszcze. Zdjęcia zawsze mnie fascynowały. Teraz mogłem znów powrócić do losów moich bliskich i historii samej miejscowości.
Zdjęcia mogłem obejrzeć dzięki kolekcji zebranej przez Romana Petrynika, fotografa z Janowa Podlaskiego. Wspólna fascynacja starymi fotografiami sprawiła, że z czasem nawiązana znajomość zaowocowała kilkoma pomysłami. Uznaliśmy, że historie, o których słyszeliśmy są na tyle ciekawe, iż chcemy je zapisać i ocalić w ten sposób od zapomnienia.
Roman Petrynik wydał album zdjęć janowskich, obejmując w dwóch tomach okres 1875-2012. Zbierając zdjęcia przez całe lata, spotykał wiele osób i wysłuchał wiele opowieści. Ja także pamiętałem przekazy mojej rodziny – tej, która mieszkała w Janowie i tej, którą losy rozrzuciły po Polsce. Próbując wypełniać luki z opowieści i dopełniać informacje z naszych rozmów, zacząłem sprawdzać źródła i docierać do nowych historii. I tak książka, która początkowo miała być stosunkowo krótka, rozrosła się do czterystu stron. Nazwaliśmy ją Opowieści o dawnym Janowie. Roman Petrynik był jej pomysłodawcą i dostarczycielem materiałów, głównie zdjęć ze swoich albumów, ja natomiast – głównym narratorem. Powstała książka dość osobista, ale jednocześnie pokazująca wyjątkowość miasteczka, które choć formalnie nim nie jest, zachowało ślady swej wielkości. I niewątpliwie zasługuje na to, aby o nim pamiętano i spisano jego dzieje. My staraliśmy się dołożyć do tego dzieła swoją cegiełkę.


janow2
Krzyż choleryczny przy stawie obok zamku – wygląd z około 1910 roku. Fot. ze zbiorów Romana Petrynika.
Zaczęliśmy od opisu krzyży, gdyż to one wyznaczały granice miasteczka.


Był czas, że Janów, zwany wtedy Janowem Biskupim, przewyższał swym znaczeniem Białą Radziwiłłów. Późniejsze dramatyczne losy: zniszczenia, pożary, epidemie, polityka zaborców oraz degradacja w ramach administracji państwowej i kościelnej spowodowały, że podupadł. W swojej historii na pamięć zasługuje niewątpliwie fakt, że przez wieki Janów pełnił rolę siedziby biskupstwa, a także dzieje stadniny, różnorodność narodowa i religijna oraz opór przeciw rusyfikacji i wymuszanej konwersji unitów na prawosławie.


janow3
Wystawa fotografii Karola Beyera.
Jedna z plansz przedstawia zdjęcie z 1859 r. z pochodem relikwii
św. Wiktora z Warszawy do Janowa, uważane za pierwsze polskie zdjęcie reportażowe. Fot. Wikimedia. Źrodło: Dom Spotkań z Historią.



janow4
Bardzo ciekawe, choć zniszczone zdjęcie z okresu zaborów, z końca XIX w. Przedstawia prawdopodobnie
urzędników powiatowych, urzędujących w Janowie. Dziś osoby te są dla nas anonimowe. Fot. z archiwum Romana Petrynika.




O Janowie pisano już dawniej: najbardziej znana jest książka księdza Józefa Pruszkowskiego z 1897 roku oraz krótka przedwojenna broszura burmistrza Jana Caruka. Teraz udało się dotrzeć do nowych źródeł, do których mało kto sięgał, a które sprawiły, że wspomnienie Janowa ożyło raz jeszcze: były to między innymi pamiętniki urzędnika starostwa Jana Kondrackiego, listy biskupa Naruszewicza, opisy życia Czesława Tańskiego, przedwojenne roczniki prasy regionalnej, głównie endeckiego „Podlasiaka”, publikacje „Podlaskiego Kwartalnika Kulturalnego”, gdzie zamieszczano wspomnienia i opracowania np. na temat Żydów janowskich, stare opisy stadniny, wyniki badań archeologicznych itd. Dzięki nowym książkom i Internetowi, można było sięgnąć do nowych tematów, np. poszukać informacji o Szwedach w czasie „potopu”. Wszystko to posłużyło stworzeniu w miarę całościowego obrazu dawnego Janowa. „W miarę”, gdyż książka nie ma ambicji opisu pełnej historii tego miejsca oraz ludzi, którzy w nim żyli. Sądzę, że tworzy jednak podstawę, na której budować można dalsze badania, pisać uzupełnienia i dodawać inne opowieści.


janow5
Unikatowe zdjęcie wielkiego pożaru z 1915 r., kiedy spłonęła m.in. drewniana hala targowa w centrum miasta.
Fot. z archiwum Romana Petrynika.

 


Jak wspomniałem, Janów jest dla mnie miejscem specjalnym, do którego często wracam. To pamięć mojej rodziny, dziecięcych przyjazdów na wakacje, atmosfery, zapachów i odgłosów, drewnianych domów, podlaskiej mowy, przekrzywionych krzyży na cmentarzach. Kiedy pisaliśmy tę książkę, wraz z nowymi materiałami Janów zadziwił mnie bogactwem spraw i postaci.


janow6
Polskie konie powracają z Odessy po wieloletniej tułaczce. Na czele – Fryderyk Jurjewicz. Wjazd na Pole Mokotowskie.

Niektóre konie trafiły wtedy do Janowa. Fot. reprodukcja z publikacji 125 lat Wyścigów Konnych, PTWK 1966.
 



janow7
Jan Caruk jako bolszewicki komisarz, z naganem i granatem na biurku. Dokument z epoki.
Na odwrocie napis: „Widok mojej kancelarii, Twer, 25 kwietnia 1918”. Losy Jana Caruka – burmistrza Janowa – były zawikłane i znamienne dla historii tej części kraju. Fot. reprodukcja z albumu Romana Petrynika.
 
 


Pamięć ludzka jest zawodna. W Janowie nie pamięta się już o cmentarzu epidemicznym, na którym stoi stary budynek mleczarni, nie wie się, co to za groby są pod boiskiem szkolnym, nieznany jest fakt, że u wylotu na Białą Podlaską leżą w nieoznaczonych grobach Żydzi janowscy. Na tablicy na rynku nie ma wspomnianego ani jednego Żyda, a przecież było ich w miejscowości około połowy ludności przed wojną. Mało kto wspomina cerkiew unicką stojącą kiedyś w środku miasta; już bardziej wie się o synagodze w jej pobliżu. I tajemnice: malowidła pod obrazami w kościele, groby w „małym kościółku”, przeszłość Wygody i Zaborka... Dzięki książce wiadomo wreszcie, kto zburzył zamek biskupi, co miał na myśli Sienkiewicz opisując bitwę pod Janowem, oraz kim właściwie byli Szummerowie. I wreszcie to najważniejsze – losy ludzkie: cierpienia unitów, powstańcy styczniowi, masztalerze prowadzący konie w wojennym eksodusie, Żydzi idący na śmierć, janowscy „czerwoni”.


janow8
W 1942 roku Niemcy postanowili zlikwidować janowskie getto, nastąpił wówczas eksodus Żydów.
Tu opuszczający getto Żydzi idą ulicą Bialską. Fot. ze zbiorów Romana Petrynika.
 


To książka o charakterze lokalnym, ale jednocześnie – mam nadzieję – może ona zainteresować osoby Janowa nieznające, bo to cząstka naszej zbiorowej historii. Z mojej strony mogę zapewnić – była pisana z sercem.



Opowieści o dawnym Janowie dzięki zainteresowaniu prezesa, pana Władysława Grochowskiego, wydane zostały przez Grupę „Arche”, której własnością jest zamek-hotel w Janowie Podlaskim. Książkę można uzyskać za jej pośrednictwem: w samym Janowie oraz w Siedlcach.


Autorzy:


Roman Petrynik
, fotograf urodzony w Janowie Podlaskim, od lat współpracuje z lokalną prasą i wydawnictwami, prezentując swoje zbiory i zdjęcia. Jego fotografie można znaleźć w wielu publikacjach, m.in. „Kult św. Wiktora w kościele kolegiackim w Janowie Podlaskim” Wiktora Kapłana, „Neple i okolice” ks. Zdzisława Oziembło. „Gmina Biała Podlaska – Tradycja a Współczesność”, „Narodowo Radykalni” Mariusza Bechty, „Historia szkół średnich w Janowie Podlaskim 1945-2005” Jarosława Dubisza, „Młyny wietrzne w powiecie bialskim” Renaty Maj, „Spacer po Janowie Podlaskim 1465-2005”, „Stosunki wyznaniowe w Polsce...” Andrzeja Tłomackiego. Jednym z największych jego dokonań jest wydanie dwutomowego albumu „Janów Podlaski – Czas zatrzymany w fotografii 1875-2012”.


Dr Piotr Strzałkowski, z wykształcenia informatyk, później pracownik naukowy, przez wiele lat pracownik dużej firmy technologicznej, doktor nauk fizycznych. Jego pierwszą książką i właściwym debiutem jest reportażowy „Das Album” z 2013 roku, nad którym pracował około 6 lat próbując odnaleźć właściciela znalezionego na Podlasiu niemieckiego albumu z negatywami sprzed II wojny światowej oraz odszukać sfotografowane przez niego miejsca. Interesują go losy ludzkie w kontekście rozgrywającej się wokół historii: osobiste relacje i wspomnienia oraz poszukiwanie śladów wydarzeń w dokumentach, archiwach i tam gdzie miały miejsce. Pasjonuje go fotografia je dokumentująca. Ciekawią go wybory w sytuacjach trudnych i rola przypadku. Dobrze to obrazuje jego kolejna próba literacka „Trzech”, która ukazała się w rzeszowskim kwartalniku literackim (numery 1-2/2016, 3/2016 i 1-2/2017). „Opowieści o dawnym Janowie” są trzecią pozycją w jego dorobku publicystycznym. Członek STN.


Piotr Strzałkowski








 

Siedleckie Towarzystwo Samorządowe jest między innymi inicjatorem niezwykle ważnej i pożytecznej akcji:

Ratujmy historyczne nagrobki na siedleckim cmentarzu.

Fundusze z tegorocznej zbiórki zostaną przeznaczone na renowację pomnika Marii Górskiej z 1894 roku oraz na drugi etap renowacji pomnika Marii Gorazdowskiej z 1904 roku, znajdującego się na Cmentarzu Centralnym w Siedlcach.

Jedną z osób kwestujących na rzecz wymienionych pomników był mgr Sławomir Kordaczuk – wicedyrektor Muzeum Regionalnego w Siedlcach, prezes Siedleckiego Klubu Kolekcjonerów, członek Siedleckiego Towarzystwa Samorządowego, także członek zarządu Siedleckiego Towarzystwa Naukowego.



Violetta Machnicka



Fot. Witold Bobryk
 



 




Album siedlecki...  Sławomira Kordaczuka



      Parafrazując znane przysłowie, można powiedzieć, że wszystkie drogi prowadzą... do Siedlec.

       W piątek, 26 maja 2017 roku, w Muzeum Regionalnym w Siedlcach odbyła się promocja najnowszej książki Sławomira Kordaczuka – prezesa Siedleckiego Klubu Kolekcjonerów, członka zarządu Siedleckiego Towarzystwa Naukowego i Oddziału PTTK „Podlasie” w Siedlcach, wicedyrektora wymienionego Muzeum. Przede wszystkim zaś znakomitego znawcy historii regionu (np. Pejzaż Siedlec z „Jackiem” w tle; Powiat siedlecki; Powiat łosicki; Powiat garwoliński) i fotografika z zapałem utrwalającego chwile naznaczone czasem i barwą (np. Siedlce moich ścieżek. Album fotografii).

      Tym razem ukazała się perfekcyjnie wydana książka o tytule:

Album siedlecki. Historia miasta i okolic z prywatnych archiwów


      W krótkiej przedmowie Od wydawcy Agnieszka Janiszewska, prezes stowarzyszenia tutajteraz, zamieściła m.in. następujący fragment:

Wielu osobom Siedlce wydają się być nic nieznaczącym prowincjonalnym miastem, o którym nie da się powiedzieć nic ciekawego. Na szczęście mamy grono regionalistów, którzy się z tym stwierdzeniem nie zgadzają. Co więcej – udowadniają, że to właśnie oni maja rację. Wykonują iście benedyktyńską pracę, zbierając i analizując materiały. Dzięki nim tak wiele nie odejdzie w zapomnienie. To pasjonaci lokalnej historii, nierzadko zawodowo związani z zupełnie inną branżą. Udostępnili Oni swoje zbiory, będące często częścią ich rodzinnych wspomnień, by na ich kanwie mogła być osnuta opowieść o naszym mieście. Bez ich zaangażowania niniejsza publikacja z pewnością nie ujrzałaby światła dziennego. Warto w tym miejscu wspomnieć, że publikacja ta ukazuje się w roku jubileuszu 470-lecia nadania Siedlcom praw miejskich (s. 5).

      Album siedlecki... jest „albumem” niezwykłym – łączy bowiem wyjątkowe obrazy z tekstami będącymi dopełnieniem i swoistym komentarzem precyzyjnie dobranych zdjęć. Są to fotografie dawne i współczesne, czarnobiałe i kolorowe, faktograficzne i artystyczne, autorskie i anonimowe. Widnieją na nich ludzie, miejsca, obiekty, przedmioty. A wszystko w jakiś sposób łączy się z jednym miastem – Siedlcami. Są to zatem powiązania osobowe, miejscowe, dziejowe, losowe.

     Wystarczy prześledzić podstawowe nagłówki zawarte w Spisie treści, aby zorientować się, że Autorowi opracowania faktycznie bliskie są omawiane treści i że przybliża je czytelnikom „człowiek stąd” (urodzony w Hołowczycach na Podlasiu), doskonale rozumiejący i czujący to, o czym pisze:
- My siedlczanie
- Historie do Siedlec przywiezione
- Ludzie z pasją
- Kawalerowie Orderu Uśmiechu
- Cudowne ocalenie
- Gimnazjum im. Bolesława Prusa
- Siedlce i region w kolorze

     Sławomir Kordaczuk – pasjonat wyzwalający pasje w innych – już w pierwszym zadaniu wstępu Od autora wyznaje, iż pisał kolejną książkę „z wielką radością”, tym bardziej, że zebrane materiały pochodzą od ludzi, z których część nie doczekała opublikowania własnych wspomnień.

Z przyjemnością układałem klocki zamieszczonych historyjek. (...) Niezmiernie fascynujące jest odkrywanie nieznanych faktów, wydarzeń i łączenie ich w opowieści tworzące poszczególne rozdziały. Obejmują one dzieje nie tylko Siedlec, ale i sporego obszaru wokół. Nie sposób bowiem wyizolować historii samego miasta, postrzeganego jako centrum gospodarcze i kulturalne oraz jedyny w regionie ośrodek akademicki z dwiema uczelniami wyższymi. Siedlce zawsze pojawiają się w opowieściach mieszkańców okolicznych miejscowości. Poza tym to miasto stanowi otwartą bramę turystyczną na pograniczu wschodniego Mazowsza, południowego Podlasia i północnej Lubelszczyzny (s.6).

     Lektura i ogląd Albumu siedleckiego... to uczta intelektualna, emocjonalna i wizualna – tu zwłaszcza 33 kolorowe fotografie zamieszczone w rozdziale Siedlce i region w kolorze. To również lektura obowiązkowa dla tych wszystkich, których Siedlce zaciekawiły, zachwyciły i pozwoliły im realizować własne pasje.
To książka dla tych, dla których miasto nad Muchawką było, jest lub stało się prawdziwym domem – małą Ojczyzną.

Violetta Machnicka

Fot. Ryszard Kowalski



Siedlce 7


Siedlce 3


Siedlce 5


Siedlce 2


Siedlce 6







     W poniedziałek, 6 czerwca 2016 roku, w auli budynku Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach odbyło się kolejne spotkanie w ramach cyklu Siedleckich Spotkań Historycznych. Tym razem zawitał do Siedlec światowej sławy prawnik z Uniwersytetu Łódzkiego, prof. dr hab. Witold Kulesza, z wykładem na temat:

Polska godność narodowa w świetle prawa karnego

     Profesor przedstawił problem naruszania godności narodowej, czyli znieważania polskich organów konstytucyjnych, władz, sądów itp. w polskim prawie karnym w perspektywie historycznej, od początków niepodległości w XX wieku po czasy współczesne, wychodząc od wyroku Sądu Najwyższego z 1923 roku i zwracając uwagę na przepisy kodeksu karnego z lat międzywojennych.
     Część wykładu poświęcił na omówienie niemieckiego opracowania z 1940 roku (Polski charakter narodowy...), przedstawiającego, w formie swoistej instrukcji dla urzędników niemieckich, zbudowany na stereotypach i niewątpliwie stronniczy obraz Polski i Polaków. Prelegent rozważał, czy owa wizja była wyrazem lekceważenia, czy też raczej znieważenia narodu polskiego. Zadziwiające jest, jak wiele kwestii z przeszłości odnieść można bezpośrednio do czasów współczesnych i jak bardzo zmienił się stosunek Polaków do godności narodowej i poszanowania państwa.
     Po wykładzie wywiązała się dyskusja, w której Profesor przedstawił m. in. swoje doświadczenia z czasów pracy w Główniej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Szczególne zainteresowanie słuchaczy wzbudziły zwłaszcza problemy związane z badaniem zbrodni dokonanych na ludności polskiej na Kresach Wschodnich w latach II wojny światowej oraz zagadnienia „kłamstwa oświęcimskiego". Warto dodać, że to za sprawą profesora Kuleszy w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej znalazł się zapis:
„Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom (...), podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3...",
penalizujący „kłamstwo oświęcimskie".


Tadeusz Boruta


Fot. Dariusz Grzegorczuk


K 1

K 2

K 3

K 4

K 5

K 6

K 7

K 8

K 9

K 10

K 11

K 12